Zalipie to mała wieś w województwie małopolskim, która swoją sławę zawdzięcza chatom malowanym w kwieciste wzory. Stanowią one ciekawy przykład sztuki ludowej, którą kontynuują kolejne pokolenia mieszkających tu rodzin.

Skąd te kwiaty?

Tradycja zdobienia domów nie jest tak stara, jakby się mogło wydawać, bo liczy trochę ponad 100 lat.

Pod koniec XIX wieku w izbach używano otwartych palenisk, które kopciły i osmalały ściany, nadając im smutny, czarny kolor. Mieszkanki Zalipia nie chciały żyć w tak przytłaczających domach, więc zaczęły bielić wnętrza wapiennymi plamami, czyli tak zwanymi „packami”. Z czasem technika zaczęła się zmieniać – najpierw zamiast pacek malowano białe kwiaty na ciemnym tle, później na bielonych ścianach zaczęły pokazywać się kolorowe kwiaty. Kiedy przestrzenie w domach były już udekorowane, ozdoby zaczęto nanosić także na ściany zewnętrzne.

Białe kwiaty na ciemnym tle

Po wojnie, w 1948 roku, ówczesne Ministerstwo Kultury i Sztuki ogłosiło konkurs dla malujących kobiet. Jedną z laureatek została Felicja Curyło, kobieta, która rozsławiła zalipskie zdobnictwo.

Był to czas mody na wszystko, co „ludowe” i „kwiatowe”. Felicja założyła więc Stowarzyszenie „Wieś Tworząca” i zorganizowała pracę malarek we wsi. Kwiaty z Zalipia zaczęły pokazywać się na chustach, tkaninach oraz porcelanie.

Ule zalipiańskie

Zwiedzanie

Na samym początku trzeba podkreślić fakt, że Zalipie to nie skansen – to zwykła, polska wieś. Nie ma tu wyłącznie starych, drewnianych domów, nie wszędzie można też wejść i zajrzeć. Żyją tu głównie ludzie, którzy na co dzień uprawiają ziemię lub hodują zwierzęta. Większość domów nie jest w ogóle pomalowana.

Mapa

My zaczęliśmy zwiedzanie od Domu Malarek, pod którym znajduje się też parking.

Dom Malarek

To instytucja kulturalna, która zrzesza okolicznych artystów ludowych. W budynku, którego ściany zdobione są tradycyjnymi, zalipiańskimi kwiatami, zorganizowano wystawę poświęconą sztuce malowania chat oraz ceramiki. Przechowuje się tu także wzorniki namalowane między innymi przez Felicję Curyłową.

Poza zwiedzaniem jest też możliwość uczestnictwa w warsztatach sztuki ludowej – zdobieniu ozdób świątecznych i przedmiotów codziennego użytku.

Aktualne informacje na temat działalności ośrodka znajdziecie na tej stronie.

Chata przy Domu Malarek

Zegar słoneczny

Z Domu Malarek ruszamy na południe, mijając po drodze kolejne, ukwiecone zagrody. Przed niektórymi z nich znajdziemy tablice zapraszające do zwiedzania. Mimo, że większość tutejszych gospodarstw to tereny prywatne, niedostępne do zwiedzania, jest też trochę miejsc otwartych dla turystów. W niektórych z nich urządzono mini-galerie, sklepiki z pamiątkami, czy gospodarstwa agroturystyczne.

Krzyż przydrożny

Po niecałym kilometrze spaceru dochodzimy do kościoła parafialnego.

Kościół św. Józefa Oblubieńca

Budynek kościoła powstał w latach 1939-1949. Z zewnątrz nie robi oszałamiającego wrażenia, natomiast ściany wewnętrzne ozdobiono kolorowymi motywami kwiatowymi. Polecamy też zajrzeć do kaplicy św. Błażeja (na lewo po wejściu do świątyni), w której zobaczymy ekspozycję z szatami liturgicznymi haftowanymi w zalipiańskie kwiaty.

Wnętrze kościoła w Zalipiu

Wejście do kaplicy

Haftowane szaty liturgiczne

Z kościoła ruszamy dalej na obchód Zalipia. Do ciekawszych miejsc, które można tu odwiedzić, należą między innymi zagroda „Malowany Miś”, Gospodarstwo Agroturystyczne „Gościna u Babci” oraz Zagroda Felicji Curyłowej.

Gospodarstwo agroturystyczne

Zagroda Malowany Miś

Zagroda Felicji Curyłowej

Felicja Curyłowa była najsłynniejszą malarką w całej okolicy. Niemal całe swoje życie spędziła w Zalipiu. Poza twórczością artystyczną zajmowała się promowaniem Zalipia oraz jego sztuki ludowej w Polsce oraz na świecie. Jej zagroda ozdobiona była ręcznie malowanymi kwiatami, wypełniona starymi sprzętami i pozbawiona większości nowoczesnych udogodnień, by utrzymać jej tradycyjny charakter.

Zagroda Felicji Curyłowej

Po śmierci Curyłowej jej zagroda została odkupiona od rodziny przez „Cepelię”, a w 1978 roku przekazana Muzeum Okręgowemu w Tarnowie. Obecnie we wnętrzach chaty funkcjonuje filia Muzeum Etnograficznego w Tarnowie. W latach 80. XX wieku przeniesiono na teren zagrody XIX-wieczną chatę z innej części wsi – razem tworzą skansen sztuki i architektury ludowej.

Nam niestety nie udało się dostać do środka Domu Curyłowej ze względu na pandemię, ale warto zajrzeć na oficjalną stronę muzeum.

  • Cała trasa zwiedzania zaznaczona na mapie wsi na kolor czerwony ma długość ok. 4 km.
  • Warto podkreślić, że pomiędzy kolejnymi, malowanymi chatami często musimy pokonać spore odległości. Ogólnie zabudowa wsi jest dość mocno rozproszona (poza kilkoma skupiskami kolorowych chat) i my osobiście byliśmy Zalipiem trochę rozczarowani, bo wybierając się tam inaczej to sobie wyobrażaliśmy. Są tacy, którzy twierdzą wręcz, że Zalipie jest mocno przereklamowane, ale dobrze jest pojechać tam samemu i wyrobić sobie zdanie na ten temat.