Janusze on tour

tanie podróżowanie

Viñales – najpiękniejsza kubańska dolina

Z Hawany do Viñales jedziemy taxi colectivo – starą, bordową ładą z zapadającymi się, wytartymi fotelami. Kierowca, którego nazywamy „señor Rapido”, wie jak wydobyć z tego auta maksimum mocy. Pod jego wpływem samochód zamienia się w bolid Formuły 1. Lawirujemy niebezpiecznie na krętych drogach i modlimy się, by przy zapędach Pana Rapido ta podróż nie okazała się naszą ostatnią. Już w czasie zjazdu w stronę doliny, znajdując się gdzieś na krawędzi życia i śmierci, spoglądając w dół robimy pierwsze, wielkie: „Łaaał”.

Valle de Viñales, czyli Dolina Viñales, położona na zachodzie Kuby to miejsce niezwykłe nie tylko w skali wyspy, ale też świata. W jej centrum znajduje się miasteczko o tej samej nazwie. Cały krajobraz kulturowy tych okolic został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Doliny wypełnione są żyzną ziemią o rdzawej barwie, a w ich otoczeniu znajdziemy góry stołowe w postaci nietypowych form skalnych zwanych mogotami (podobne znajdują się tylko w kilku miejscach na Ziemi).

Mogoty

Żyzna ziemia, położona w cienistym dnie dolin, idealnie nadaje się do uprawy tytoniu. Na Kubie żywe są tradycje rolnicze – do dziś używa się do tego pługu ciągniętego przez byki. Podobno stąd pochodzą najlepsze cygara na wyspie.

Obecnie głównym źródłem utrzymania tutejszej ludności jest turystyka. Praktycznie wszyscy mieszkańcy są w jakiś sposób związani z tą gałęzią usług – udostępniają pokoje w casach, jeżdżą taxi, organizują wycieczki konne po okolicy, prowadzą bary i sklepy, umożliwiają zwiedzanie swoich plantacji.

Co zatem warto zobaczyć w Viñales i okolicach?

Kiedy już señor Rapido dowiózł nas (cudem) całych do casy, w której zostawiliśmy swoje bagaże, ruszyliśmy na obchód po miasteczku, gdzie można wyróżnić dwie główne ulice, które biegną do siebie prostopadle. Pierwsza z nich, Adela Azcuy, oferuje nam liczne bary i restauracje, gdzie można dobrze i tanio zjeść (na Kubie „dobrze” i „tanio” rzadko idą w parze, jeśli chodzi o gastronomię), ale nie ma tam nic więcej ciekawego.

Ulica Adela Azcuy

Idąc nią na północ dojdziemy do głównej arterii – Salvador Cisneros, tętniącej życiem turystycznym od świtu do późnych godzin nocnych. Idąc w prawo, wzdłuż niej, mijamy liczne bary, restauracje, sklepy i naganiaczy, którzy próbują nas zaciągnąć na obiad czy drinka do którejś z knajp. Po lewej, przy parku Jose Marti, znajdziemy niewielki kościół. W weekendowe wieczory cała ta okolica zamienia się w jedną, wielką imprezownię – ulica po obu stronach zostaje zamknięta dla ruchu kołowego, więc wystawiają się na niej stoiska z jedzeniem i drinkami, grille oraz miejscowe zespoły grające kubańskie piosenki. Wszyscy sączą mojito, jedzą pieczone mięso, bawią się i tańczą salsę (albo bujają się do rytmu „Guantanamera”).

Miejscowy kościół

W ciągu dnia warto przejść wzdłuż ulicy, aż do końca miasteczka, gdzie znajduje się popularna atrakcja – stuletni Ogród Botaniczny prowadzony przez miejscową rodzinę. Wewnątrz niego rośnie cała masa drzew, krzewów i kwiatów występujących na wyspie, które tworzą chłodny zagajnik. Wstęp jest całkowicie darmowy, przy wyjściu można wrzucić „co łaska” na utrzymanie ogrodu.

Wejście do ogrodu botanicznego

Roślinność wyspy

W centrum miasta nie ma zbyt wielu atrakcji, choć sam spacer wśród zadbanych, kolorowych cas i palm jest odprężający. Natomiast żeby w pełni poczuć urok miejsca, trzeba wybrać się poza zabudowania.

Heloł

Pierwszego dnia ruszyliśmy na kilkukilometrową wędrówkę wśród pól i rolniczych zagród, by podziwiać wspomniane już mogoty porośnięte bujną roślinnością i dotrzeć do kolejnej atrakcji, którą jest słynny Mural de la Prehistoria, wykonany w latach 60. XX wieku na polecenie Fidela Castro. Podobno „ojciec narodu”, leżąc któregoś razu na tamtejszej polanie i patrząc na skalną ścianę, wymyślił malowidło pokazujące ewolucję od prehistorycznych stromalitów, przez dinozaury i pierwsze ssaki, aż do ostatniego, najważniejszego ogniwa rozwoju, jakim jest człowiek socjalizmu. Generalnie jak dla nas straszny bohomaz, ale najlepiej zobaczyć to samemu i ocenić.

Mural de la Prehistoria:

Wstęp: 3 CUC (w cenę wliczony jest drink w pobliskim barze).

Janusze on tour

Mural de la Prehistoria

Bydło na wypasie

Tę samą trasę można pokonać również rowerem lub konno (ceny wynajęcia któregoś ze środków transportu to 5 CUC za godzinę za konia i około 7-10 CUC za dobę za rower).

Drugiego dnia pobytu w Viñales skorzystaliśmy z oferty naszej gospodyni. Za 10 CUC za osobę jej znajomy zabrał nas na 3-godzinną przejażdżkę wozem konnym po okolicy.

Mijając pola uprawne i gospodarstwa rolnicze dotarliśmy do plantacji tytoniu i drewnianej stodoły, w której suszy się liście. Tam gospodarz opowiadał nam o uprawie tytoniu (bez dodatku chemii), rodzajach liści, z których robi się cygara i całym procesie ich produkcji. Na końcu pokazał nam jak i z jakich części zwija się prawdziwe, kubańskie cygara oraz dał nam jedno do zapalenia. Oczywiście na miejscu można też kupić lokalne wyroby.

W suszarni

Ej, daj zapalić!

Dalej ruszyliśmy na pobliski punkt widokowy oraz w okolicę jeziora, zewsząd otoczeni bujną roślinnością. W każdym z tych miejsc czekały na nas… małe, drewniane bary, które serwowały turystom drinki.

Na koniec zajechaliśmy na plantację kawy, gdzie Kubańczyk posługujący się niezłą angielszczyzną opowiedział nam o kawowcach i technice zbierania i wypalania ziaren kawy, wytwarzania lokalnego rumu z gujawy oraz nietypowym, leczniczym miodzie. Podobno w okolicach Viñales żyją dzikie pszczoły, pozbawione żądła, które budują ule w ziemi i produkują miód o właściwościach wykorzystywanych do celów medycyny naturalnej. Znalezienie i wydobycie tego miodu jest bardzo trudne, stąd jego wysoka cena i specjalne przeznaczenie.

Jaki tu spokój…

Wieczorem wybraliśmy się na wzgórze oddalone ponad 2 kilometry od miasta, na którym postawiono luksusowy hotel La Ermita – jest tam możliwość skorzystania z baru hotelowego, dzięki czemu mamy wstęp na rozległy taras z fascynującym widokiem na całe miasto i okoliczne mogoty. Wykorzystaliśmy tę szansę, by podziwiać nasz ostatni zachód słońca nad Viñales.

3 Comments

  1. Dajcie namiary na case w Viñales.

    • janusze
      janusze

      30 maja 2019 at 12:31

      „Casa Yoyo El Albanil”
      Calle Orlando Nodarse 54
      Płaciliśmy za pokój 2-osobowy 15 CUC/noc i 4 CUC za śniadanie/osobę (przy dwóch nocach). Właścicielka bardzo miła i pomocna, mówi też trochę po angielsku, opowiadała sporo ciekawych rzeczy o życiu na Kubie. Jeśli ktoś chce się wybrać w sezonie, to lepiej wcześniej zarezerwować casę mailowo: yelenarodriguezmorales@gmail.com
      Do wynajęcia są dwa niezależne pokoje z osobnymi wejściami, w każdym łazienka, klima i lodówka z lokalnym piwkiem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© 2019 Janusze on tour

Theme by Anders NorenUp ↑