Sounion to najdalej na południe wysunięty półwysep Attyki. Transportem publicznym najłatwiej dojechać tu wsiadając w Atenach w pomarańczowy autobus linii KTEL (KΤΕΛ) Attikis. Jedzie się nim około dwóch godzin, ale za to – jak się jedzie! Malownicza trasa biegnie wzdłuż zachodniego wybrzeża, dzięki czemu można podziwiać za oknem małe, urokliwe miejscowości oraz liczne plaże nad Morzem Śródziemnym.

W trakcie sezonu turystycznego autobus cieszy się dużym zainteresowaniem, więc radzimy wybrać się w podróż z samego rana i wsiąść na początkowym przystanku na placu Pedion Areos (w pobliżu stacji metra Victoria). My wsiedliśmy przy stacji metra Syngrou Fix i zajęliśmy ostatnie wolne miejsca siedzące.

Sounion to ostatni przystanek na trasie, więc nie ma obaw, że nie wysiądziemy na czas, przy czym autobus podwozi nas nie do najbliższej wioski, czy punktu przy głównej drodze, ale na sam półwysep. Wystarczy zrobić (dosłownie) kilkanaście kroków, by stanąć nad skalnym urwiskiem, z którego rozciąga się widok na błękitne wody Morza Egejskiego.

Kolejne kilkanaście kroków dalej wchodzimy na ścieżkę prowadzącą na niewielkie wzniesienie. Po drodze kupujemy bilet wstępu (bilet normalny 8 euro, studenci za darmo) w budce przy bramie, by już chwilę potem znaleźć się na terenie dawnej świątyni Posejdona. Zajmuje ona zaszczytne drugie miejsce na liście najchętniej fotografowanych świątyń Grecji (zaraz po Partenonie). Świątynię wzniesiono w V w. p.n.e., a do dziś zachowało się jedynie 18 (z początkowych 36) marmurowych, doryckich kolumn. Już od starożytności Sounion stanowił punkt orientacyjny dla żeglarzy podróżujących do Pireusu i Aten, a także miejsce kontrolne statków, które kierowały się do portu.

Według mitologii, na Półwyspie Sounion zginął Egeusz, który rzucił się ze skał do morza, gdy spostrzegł na horyzoncie statek z czarnym żaglem, który miał obwieścić śmierć jego syna – Tezeusza (w walce z Minotaurem). W rzeczywistości Tezeusz zapomniał rozwinąć żagiel czerwony (zamiast czarnego), czym spowodował tragedię. Od imienia Egeusza wzięło nazwę Morze Egejskie.

Ze wzniesienia dostrzec możemy na sąsiednim wzgórzu ruiny świątyni Ateny, jednak są one w tak złym stanie, że nie warto zawracać sobie nimi dłużej głowy.

Spacerując wzdłuż stoków, natkniemy się na pozostałości budynków mieszkalnych, a także portu i doków dla łodzi. Na wschodnim zboczu wzgórza rozpościera się widok na Morze Egejskie oraz Cyklady. Obejście całego terenu nie zajmie nam dłużej niż godzinę.

Wracając autobusem z Sounion zatrzymujemy się w jednej z małych, nadmorskich miejscowości – Vouliagmeni, w której znajduje się jezioro o tej samej nazwie. Jezioro tego typu jest rzadkim zjawiskiem – otoczone wysokimi skałami i bujną roślinnością kryje podwodne jaskinie. Na dodatek stanowi uzdrowisko termalne i spa mineralne – słonawe wody uzupełniane są ze zbiornika morskiego oraz podziemnych źródeł termicznych (zawierających sole i minerały), wypływających z głębin, dzięki czemu jezioro przez cały rok ma temperaturę 22-29 stopni. Jedynym minusem jest to, że przy wejściu do jeziora ustawiono drogie bary i restauracje, a wstęp na teren jest płatny – od 12 euro.

Wystarczy jednak przejść stąd kilkadziesiąt metrów, na drugą stronę ulicy, by znaleźć się na skalistej (darmowej) plaży nad morzem.


Informacje praktyczne:

Przejazd z Aten do Sounion autobusem linii KTEL kosztuje 6,90 euro w jedną stronę. Za odcinek Sounion – Vouliagmeni zapłacicie 4,60 €.

Jeśli chcecie wybrać się tylko nad jezioro, sugerujemy dojechać metrem (linią M2) do stacji Elliniko i tam przesiąść się do miejskiego autobusu numer 122, z którego wysiadamy na przystanku Limne. Taką podróż najlepiej odbyć na całodobowym bilecie, który kosztuje 4,50 euro.