Erywań i okolice – co warto zobaczyć?

Przyjeżdżając do Armenii byliśmy pewni, że zobaczymy tu „drugą Gruzję”, że główne różnice między  krajami to waluta, język i religia (w Armenii większość osób wierzących to Ormiane, w Gruzji – prawosławni). Poziom życia i rozwoju w tych państwach jest na podobnym poziomie – zostało tu sporo naleciałości z czasów radzieckich – zaniedbana infrastruktura, popadające w ruinę kamieniczki, rozpadające się marszrutki. Największą różnicę da się zauważyć w zakresie nastawienia do turystów i turystyki w ogóle. W Gruzji prawie wszystko zdaje się być podporządkowane przybyszom – transport publiczny, renowacja dróg, deptaków i zabytków, otwieranie nowych atrakcji i restauracji, a nawet zachowanie mieszkańców. Słynna gruzińska gościnność w miarę przybywania coraz to większych grup turystów powoli przekształca się w interesowną uprzejmość.

Turystyczny bum, który kilka lat temu ogarnął Gruzję nie dotarł jeszcze do Armenii (tak jak nie dotarły tam tanie linie lotnicze – przypadek?). Armeńczycy, w przeciwieństwie do swoich północnych sąsiadów, są raczej zamknięci w sobie, nie zagadują obcych, nie wypytują, czy nie szukasz przypadkiem marszrutki czy restauracji. Właściwie na pojedynczych turystów szwendających się po Erywaniu nie zwracają większej uwagi. Nie oznacza to, że są wrogo nastawieni do obcych, bo wystarczy zapytać ich o dany autobus czy atrakcję, do której zdążasz, a bez problemu wskażą Ci gdzie, co i jak. Jeśli sami nie wiedzą, zaraz zaczepią następnego krajana i przeprowadzą szczegółowe dochodzenie, by służyć Ci swoją pomocą, jak najlepiej potrafią.

Według nas w Erywaniu i okolicach jest kilka miejsc naprawdę godnych polecenia!

  1. Plac Republiki

Erywań jako jedno z niewielu miast, jakie dotąd odwiedziliśmy, nie ma typowej starówki. Centralnym punktem na mapie stolicy Armenii jest Plac Republiki, uznawany za główny rynek miejski. Plac otacza siedem majestatycznych budowli, w których umieszczono siedziby poszczególnych ministerstw, hotel Marriott oraz główną pocztę.

Podążając pół kilometra na północ deptakiem Hiusisain (Północnym) dojdziemy do Placu Wolności, znanym także pod nazwą Plac Opery, gdyż centralną jego część zajmuje ogromny gmach opery. Nieco na południe znajdziemy staw otoczony zielenią, zwany Jeziorem Łabędzim.

  1. Kaskada

Budowę obiektu rozpoczęto w latach 70. XX wieku, dla uczczenia 50-lecia radzieckiej Armenii. Kaskada jest niczym innym jak podwójnym ciągiem szerokich schodów z białego kamienia, które prowadzą na szczyt wzgórza, położonego na północ od ścisłego centrum miasta. Schody przedzielone są licznymi fontannami oraz ukwieconymi tarasami.

Kaskady

Na niektórych piętrach Kaskad, pod schodami, urządzono sale wystawowe Muzeum Sztuki Cafesijana.

Szczyt schodów stanowi idealny punkt widokowy na całe miasto oraz górę Ararat (świętą górę Ormian), która przy dobrej pogodzie jest wyraźnie widoczna i zdaje się wręcz górować nad miastem, choć w rzeczywistości znajduje się za granicą turecką.

Widok ze szczytu Kaskad na Erywań i Ararat

  1. Katedra św. Grzegorza Oświeciciela (patrona Armenii)

Najcenniejsza świątynia w Erywaniu położona jest w południowej części centrum. Wybudowana na początku XXI wieku, na 1700-lecie proklamowania chrześcijaństwa jako religii państwowej w Armenii, zdobyła tytuł największego kościoła ormiańskiego na świecie. W skład kompleksu wchodzi kościół główny, dwie kaplice, wieża oraz wewnętrzny dziedziniec.

Wnętrze katedry św. Grzegorza

Porównując katedrę do innych znanych nam obiektów sakralnych, trudno się zachwycić. Na pewno zwraca na siebie uwagę samą wielkością bryły, ale nie znaleźliśmy tu niczego, co zachęciłoby nas do ponownego jej odwiedzenia.

  1. Monastyr Geghard

Usytuowany u stóp górskiej ściany monastyr powstał prawdopodobnie w IV w. Jego pierwsze kościoły zostały wykute w skalnych pieczarach. Wnętrza są dość ponure, w większości zbudowane z ciemnego kamienia. Ku naszemu zdziwieniu okazało się, że zabytek usytuowany na odludziu, cały czas pełni funkcje sakralne – w największej świątyni natrafiliśmy na tradycyjne nabożeństwo ormiańskie. Pomimo dość skomplikowanego dojazdu transportem publicznym (szczegółowy opis znajdziesz poniżej), Geghard jest miejscem, które koniecznie trzeba odwiedzić będąc w Armenii.

Wstęp: free!

Widok na klasztor Geghard

Geghard

Zabudowania klasztorne

Nabożeństwo ormiańskie

Wnętrze świątyni

Ciągle jesteśmy wewnątrz świątyni

  1. Garni

Niewielka wieś mieszcząca się około 30 km na wschód od Erywania kryje w sobie atrakcję turystyczną, jaką jest twierdza Garni. Wśród jej zabudowań szczególną uwagę zwraca antyczna świątynia pogańskiego boga Mitry z I w. n.e., zbudowana z bazaltu. Stoi ona na skraju płaskowyżu, tuż nad urwiskiem wąwozu rzeki Azat.

Wstęp na teren twierdzy: 1500 AMD (ok. 11 zł).

Świątynia boga Mitry w Garni

Wąwóz rzeki Azat

  1. Eczmiadzyn

To czwarte pod względem liczby mieszkańców miasto Armenii, uznawane za duchową stolicę kraju. Centralnym punktem miasta jest kompleks katedralny, którego głównym elementem jest wybudowana w V wieku katedra. W skład kompleksu, poza budynkami klasztorno-administracyjnymi, wchodzą także m. in. gmach seminarium, pomnik upamiętniający wizytę w Eczmiadzynie Jana Pawła II oraz jeden nowszy kościół.

Katedra w Eczmiadzynie

Wnętrze katedry

Poza tym, warto jeszcze zobaczyć kościół Surp Gajane. Znajduje się on w pobliżu placu katedralnego, ale nie wchodzi już w skład kompleksu. Kościół ten jest popularnym miejscem ślubów. Sami byliśmy świadkami jednego z nich, a na zewnątrz czekała już w kolejce kolejna para.

Brama wejściowa do kościoła Surp Gajane

Kościół Surp Gajane

 

Marszrutkami przez Armenię

Do Armenii drogą lądową najprościej dostać się z Gruzji. Do wyboru mamy nocny pociąg z Tbilisi (bilety warto kupić z kilkudniowym wyprzedzeniem, szczególnie jeśli chcemy wykupić kuszetkę) lub marszrutkę (startuje z dworca Ortachala – cena: 6500 dramów / 30 lari, czyli ok. 45 zł).

Geghard, Garni i Eczmiadzyn można spokojnie zwiedzić w jeden dzień. Z centrum Erywania (w naszym przypadku był to przystanek przy Uniwerku Medycznym) jedziemy autobusem numer 8 (można też wybrać numer 73) pod salon Mercedesa (przystanek pod samym salonem, nie da się go przegapić) – koszt 100 dramów (0,70 zł – tyle kosztuje każdy przejazd komunikacją miejską, niezależnie czy jedziesz 1 czy 10 przystanków).

Na rogu ulic Gai Ave i Samvel Safaryan St jest przystanek marszrutek (są zaparkowane wzdłuż Samvel Safaryan St) – wsiadamy w 266 (nasza marszrutka się szybko zapełniła, ale z tyłu czekały już 2 kolejne). Kurs kończy się w Goght. Koszt marszrutki – 250 dramów.

Tym sposobem jesteśmy w Goght, od Geghard dzieli nas ponad 5 km. Niby niedaleko, ale gdy weźmie się pod uwagę temperaturę i świecące słońce (po drodze teren jest odsłonięty, bez większych szans na cień), to odechciewa się spaceru. Poza tym jeszcze nie zdążycie wyjść z marszrutki, kiedy usłyszycie w swoim kierunku: „Taxi? Taxi?”. Tak, w ten sposób lokalsi sobie dorabiają, wożąc turystów swoimi autami pomiędzy Goght a Geghard. Być może dlatego marszrutka kończy tam swój kurs – aby tubylcy mogli na czymś zarobić. Oczywiście nie są to prawdziwe taksówki, taksometru to one nigdy nie widziały, więc cena podlega negocjacji i to wy macie w tym miejscu przewagę. Jeśli jeszcze zgadacie się z innymi turystami na kurs jednym autem, to przejedziecie ten odcinek za śmieszne pieniądze.

W podobny sposób pokonujemy odcinek z Geghard do Garni – zmawiamy się z innymi turystami i jedziemy „taksówką”. Z kolei z Garni do Erywania wracamy regularną marszrutką, która dowiezie nas z powrotem pod salon Mercedesa.

Jeśli chcemy kontynuować swoją podróż w kierunku Eczmiadzyna, to przechodzimy na drugą stronę ulicy i wsiadamy do autobusu nr 5. Jedziemy na dworzec autobusowy (ten sam, z którego kursują marszrutki do Tbilisi; ostatni przystanek, praktycznie wszyscy tam wysiadają) i łapiemy marszrutkę nr 202 (w jedną stronę kierowca skasował 250 AMD, w drugą 200, urok Armenii).