Końcówka roku to zawsze czas podsumowań i refleksji, ale też (a może przede wszystkim?) czas planowania. Jak co roku siadamy z kalendarzem w dłoni i obmyślamy strategię na kolejne 12 miesięcy – kiedy przypadają które święta? Jak rozplanować dni urlopowe? Jak maksymalnie wycisnąć dni na podróżowanie? W niniejszym artykule dzielimy się z Wami naszymi pomysłami na zaplanowanie nowego, 2019 roku.

[Artykuł powstał przy założeniu, że pracujemy na etat, z wolnymi weekendami i mamy do dyspozycji standardowe 26 dni urlopu.]

Zacznijmy od tego, że mamy do dyspozycji 52 weekendy – razy 2 dni daje nam to dodatkowe 104 dni wolnego! W rozkładzie lotów znajdziemy wiele kierunków, które umożliwiają nam opuszczenie domu w piątek wieczorem lub sobotę rano i powrót w niedzielę.

Do tych 104 dni dodajmy nasze przepisowe 26 dni urlopu oraz dodatkowe 10, które są dniami wolnymi od pracy. I ile nam wychodzi? 140. 140 dni wolnych w ciągu roku, całkowicie do wykorzystania!

Od stycznia do marca jedynym dniem dodatkowo wolnym jest 1 stycznia, który w 2019 roku wypada we wtorek.

W kwietniu przypada Wielkanoc – tu poza sobotą i niedzielą mamy też wolny poniedziałek – 3 dni wolne to już mały, „długi weekend”. Jeśli nie jesteś typem domatora i święta lubisz spędzać poza domem, bez żurku i malowania jaj, możesz dodatkowo wybrać 1-2 dni urlopu okołoświątecznie. W ten sposób mamy już 5 dni na wyjazd, a warto dodać, że w tym okresie w niektórych kierunkach bilety są nawet tańsze. 5 dni wystarczy na wypad w Europę – Portugalia, Włochy, Hiszpania stoją przed Tobą otworem.

Na prawdziwe szaleństwo możemy pozwolić sobie na majówkę. 1.05 i 3.05 to odpowiednio środa i piątek. Możliwości są dwie – albo bierzemy dzień urlopu 02.05 i mamy do dyspozycji całe 5 dni, albo weźmiemy 3 dni urlopu (29.04, 30.04 i 02.05) i takim sposobem łączymy dwa weekendy – biorąc tylko 3 dni wolnego mamy do dyspozycji aż 9 dni na podróżowanie! Dziewięć dni to już całkiem sporo, więc warto znaleźć tanie loty do Azji czy Afryki albo przeznaczyć je na dłuższy pobyt w Europie.

W czerwcu (dokładnie 20.06) przypada jeden dzień wolny – Boże Ciało (oczywiście w czwartek). Biorąc dzień urlopu (21.06 – piątek) mamy 4 dni wolnego.

Kolejny dzień ustawowo wolny to 15.08, który w tym roku wypada w czwartek – znowu 1 dzień urlopu (w piątek) daje nam 4 dni wolnego.

W tym roku korzystnie wypada też listopad – 1.11 to piątek, a 11.11 poniedziałek. Stąd jeśli weźmiemy 5 dni urlopu (4.11-8.11) i zahaczymy o 2 weekendy, mamy do naszej dyspozycji aż 11 dni! Możemy więc szaleć do woli!

Wigilię w 2019 roku będziemy obchodzić we wtorek. Wolne ustawowo dni (25.12 i 26.12) to środa i czwartek. Jeżeli więc wybierzemy 3 dni urlopu (23.12, 24.12, 27.12) to razem z weekendami możemy mieć do dyspozycji 9 dni na błogie lenis… tfu! Podróżowanie! Do tego dołóżmy jeszcze 30.12 i 31.12, a razem z wolnym Nowym Rokiem (1 stycznia 2020) mamy łącznie 12 dni!

Takim oto sposobem do naszej dyspozycji są 3 krótsze urlopy (urlopiki wręcz): jeden 5 dni i dwa po 4 dni oraz trzy duże urlopy – kolejno 9, 11 i 12 dni. Mało tego, zostaje nam jeszcze całe 9 dni urlopu do wykorzystania! Nie marnujmy ich! Dołóżmy po 3 z nich do wolnego w Boże Ciało i przed 15.08 i w ten sposób (razem z weekendami) mamy już nie dwa małe, ale dwa urlopy po 9 dni! (15-23.06 i 10-18.08) oraz pozostałe 3 dni do wykorzystania.

Romantykom polecamy wybrać je w okolicy Walentynek, przypadających w przyszłym roku w czwartek. Weźmy więc wolne od środy 13.02 – tym sposobem mamy 5 dni na romantyczny wypad (wliczając w to weekend). Malta, Paryż, a może… Wenecja?

Niezależnie od rozplanowania dni urlopowych wyznajemy jedną prostą zasadę. Maksymalnie wykorzystujemy wolne dni – jeśli urlop zaczynamy np. w środę, to znaczy, że w podróż ruszamy najpóźniej w środę rano (a najczęściej we wtorek wieczorem, po pracy), a jeśli ostatni dzień urlopu przypada w piątek, to w domu jesteśmy nie wcześniej niż w niedzielę.

Oczywiście każdy może poustawiać cały rok po swojemu, podajemy tylko przykładowy rozpis, który można modyfikować według własnych potrzeb i zachcianek.

Ten wpis dedykujemy wszystkim tym, którzy twierdzą, że nie da się dużo podróżować pracując na stałe w jednym miejscu, na etat. Udowadniamy, że przy 26 dniach przysługującego urlopu można pozwolić sobie na pięć (aż pięć!) dłuższych wyjazdów i liczne krótkie, weekendowe (oraz 4-dniowe) wypady. Wszystko zależy od naszej woli oraz organizacji.