Zdjęcie słynnego „Skarbca Faraona” z Petry kojarzy chyba każdy, nawet Ci, którzy nie fascynują się podróżami. Niewielu jednak wie, że majestatyczna budowla jest tylko maleńką cząstką rozległych pozostałości po królestwie Nabatejczyków, którego stolicą była właśnie Petra.

Krótka historia

W III w. p.n.e. miasto stanowiło jeden z najważniejszych węzłów komunikacyjnych w regionie, dzięki czemu w tym okresie nastąpił jego dynamiczny rozwój. Nabatejczycy czerpali zyski z handlu oraz zaopatrywania podróżnych w niezbędne do odbycia dalszej drogi środki, a położenie wśród wysokich skał dawało im schronienie i bezpieczeństwo. Miasto rozwijało się i rosło w siłę, powstawały kolejne kute w skałach dzieła architektury.
Niestety wskutek licznych najazdów i trzęsień ziemi (I-V w n.e.) miasto popadło w końcu w ruinę i na całe stulecia o nim zapomniano. Współczesne prace archeologiczne i zabezpieczenie pozostałości po kulturze Nabatejczyków rozpoczęto w 1965 roku. W 2007 roku Petra została ogłoszona jednym z siedmiu nowych cudów świata.

Petra – początek zwiedzania

Naszą przygodę zaczynamy w mieście o nazwie Wadi Musa, położonym w bezpośrednim sąsiedztwie Petry. Zabudowa rozmieszczona jest na stromym zboczu. Żeby dotrzeć do wejścia do Petry, kierujemy się cały czas w dół ulicą o wiele brzmiącej nazwie „Tourism street”. Ta prowadzi nas prosto do Petra Visitor Center, gdzie można zakupić bilety wejścia oraz otrzymać bezpłatną mapę zwiedzania. Aktualne ceny biletów do Petry można znaleźć tutaj.

My skorzystaliśmy z opcji wykupienia wcześniej Jordan Passa, który poza opłatą wizową zawiera też bilety wstępów do niektórych atrakcji, w tym na jeden dzień zwiedzania Petry (więcej o Jordan Passie znajdziecie w tym wpisie).

Z Visitor Center wędrujemy ścieżką przez otwartą przestrzeń, mijając po drodze pierwsze budowle – „Bab Al Siq”, czyli monstrualną bramę prowadzącą nas do wąwozu Al Siq. To tutaj biegnie 1,5-kilometrowa droga, którą niegdyś liczne karawany podążały do Petry. Na samym końcu ciasnych korytarzy utworzonych między skałami wyłania się przed nami widok na Al-Khazneh, czyli Skarbiec Faraona – najlepiej rozpoznawalną budowlę w mieście. Wykuta w skale fasada ma 40 metrów wysokości i prawdopodobnie powstała w I w p.n.e. Przeznaczenie Al-Khazneh nie zostało dotąd wyjaśnione – lokalne legendy mówią, że były tu przechowywane skarby faraona, natomiast archeolodzy skłaniają się ku teorii, że budowlę przeznaczono na grobowiec jednego z wielkich władców Nabatejczyków.

Wąwóz Al Siq
Tuż za rogiem czai się Skarbiec Faraona

W tym miejscu musimy szybko pozbierać szczęki z ziemi, które opadły nam z wrażenia i ruszyć dalej, bo to dopiero początek…

Na terenie Petry stworzono kilka szlaków, którymi mogą poruszać się podróżni. Wielu turystów kończy swoją przygodę na Skarbcu, jednak jest to fatalnym błędem. Pokrótce opiszemy, gdzie jeszcze warto zajrzeć.

Droga do Qasr al-Bint

Spod Skarbca ruszamy drogą w prawo, mijając Beduinów próbujących nam wcisnąć wycieczkę na ośle/wielbłądzie/koniu oraz stoiska drobnych kupców z pamiątkami. Idziemy wzdłuż „The Street of Facades”, mijając wykute w skale grobowce i docierając do ruin teatru. Starożytny teatr w całości wykuto w zboczu góry (jest to jedyna na świecie budowla tego typu wykuta w skale) i podzielono na trzy główne części. Audytorium mogło pomieścić jednorazowo aż cztery tysiące widzów.

Ruiny teatru

Ruszamy dalej, oglądając wykute wysoko w górach wejścia do grobowców. Co prawda na głównej drodze znajduje się zejście na Zielony Szlak prowadzący prosto do nich, ale radzimy na razie go ominąć i wkroczyć na niego dopiero w drodze powrotnej.
Idąc dalej prosto trafimy do ruin The Great Temple (Wielka Świątynia) – jednego z największych monumentów w Petrze, zajmującego powierzchnię 7 tys. m2. Do dziś pozostały po nim szeregi antycznych kolumn, korytarze oraz niektóre sale.

The Great Temple

Docieramy w końcu do Qasr al-Bint, czyli Pałacu Córki Faraona, gdzie kończy się główny szlak zwiedzania. W czasach swojej świetności był najważniejszą świątynią w całej Petrze, poświęconą Duszarze (jednemu z nabatejskich bóstw). Całość wzniesiono z piaskowca, a czas jej powstania datuje się na I w. n.e.
To jednak nadal nie jest koniec naszej wycieczki. W tym miejscu zaczynają się dwa szlaki – Pomarańczowy i Różowy. Pierwszy z nich jest bardzo wymagający pod względem kondycyjnym i przejście go zajmuje ok. 2-3 godziny (my osobiście go ominęliśmy, do jego przejścia potrzebowalibyśmy drugiego dnia w Petrze). Drugi (częściej wybierany) wiedzie krętymi ścieżkami wśród skalistych gór. Na jego końcu znajdziemy…

Ad Deir, czyli „Klasztor”

Nazwa mierzącej 48 metrów wysokości budowli pochodzi z okresu bizantyjskiego, kiedy to służyła jako chrześcijański klasztor, choć powstała nieco wcześniej (I w. n.e.) jako miejsce spotkań grup religijnych Nabatejczyków. Naprzeciw Klasztoru wykutego w skale znajduje się wzniesienie, z którego rozciąga się zapierający dech w piersiach widok na okoliczne góry oraz sam zabytek.

Przejście trasy z Qasr al-Bint do Ad Deir zajmuje około godziny (praktycznie cały czas idzie się pod górę), powrót jest nieco szybszy – około 40-45 minut. Po drodze warto też zboczyć nieco ze szlaku i zobaczyć kolejną perełkę ukrytą wśród gór – „The Lion Triclinium”.

Lion Triclinium
Fasada Ad-Deir

Po powrocie na główną aleję z Qasr al-Bint w stronę Skarbca czekały na nas jeszcze dwie atrakcje. Pierwsza z nich to znajdujący się na wzgórzu naprzeciw Great Temple Kościół (The Church), wybudowany około V w. n.e., w którym odnajdziemy oryginalne mozaiki z tego okresu. Druga to Zielony Szlak, o którym wspominaliśmy wcześniej, który biegnie do Grobowców Królewskich – czterech ogromnych fasad na tzw. Ścianie Królewskiej – „Grobowca Urny”, „Grobowca Jedwabnego”, „Grobowca Pałacowego” oraz „Grobowca Korynckiego”. Co ciekawe, mimo ich nazwy we wnętrzach nie odnaleziono żadnych szczątków.

Widok na Wielką Świątynię oraz Pałac Córki Faraona
Zachowane mozaiki Kościoła Bizantyjskiego
Widok na Ścianę Królewską

Idąc w kierunku fasad grobowców po ich lewej stronie ujrzymy schody, które zaprowadzą nas w górę, wśród skał, aż do szczytu, z którego rozciąga się wspaniały widok na Skarbiec Faraona. Droga w jedną stronę zajmuje ok. 50-60 minut i po całym dniu zwiedzania jest dość męcząca, ale warta zachodu. Na końcu szlaku jeden z Beduinów postawił namiot na skraju przepaści, z którego można podziwiać wspomniany wcześniej widok. Niestety konieczne do tego jest zakupienie u niego czegokolwiek do picia (a gwarantujemy, że po takim podejściu pić się chce). Kubek słodkiej herbaty, puszka Coca-Coli, Fanty lub butelka wody kosztują tam 2 JOD.

Na Zielonym Szlaku
Patrzymy z góry na Teatr (widok z Zielonego Szlaku)
Warto było się namęczyć w drodze!

Teraz czeka nas już tylko droga w dół, do Grobowców i dokładnie tym samym szlakiem, którym przyszliśmy, musimy wrócić do Skarbca i dalej, przez wąwóz, do Visitor Center. Przejście wszystkich opisanych wyżej tras zajęło nam około 8 godzin i porządnie się przy tym zmęczyliśmy.

Informacje praktyczne

– do Petry warto wyruszyć z samego rana, ok. 7.00 – 8.00, by mieć na zwiedzanie cały dzień. W okresie zimowym trzeba opuścić miasto do godziny 17.00, a w letnim do 19.00;

– koniecznie zabierzcie z sobą wodę oraz coś do jedzenia, ceny na miejscu powalają, a chodząc kilka godzin po górzystym terenie nawet wielbłądowi zachce się w końcu pić (poza tym na szlakach wody nie kupimy, za to miejscowi będą nam wciskać tuziny suwenirów);

– na górskie szlaki przyda się dobre obuwie (najlepiej buty trekkingowe). My byliśmy w Petrze w styczniu i temperatura sięgała 20oC, pogoda była idealna do wędrówki. Najlepiej ubrać się na cebulkę (my kilkukrotnie musieliśmy zdejmować wierzchnie warstwy, a potem ponownie je zakładać);

– z całego serca odradzamy korzystanie z „udogodnień” w postaci jazdy przez Petrę na osiołku czy wielbłądzie. Zwierzęta są apatyczne, zaniedbane, umęczone i bite przez właścicieli. Na własne oczy widzieliśmy jak jeden z Beduinów ciskał w swojego osła kamieniem, gdy ten nie chciał iść (i to nie rzucił kamyczkiem, tylko kilkukrotnie brał z ziemi kamloty większe od pięści i z całej siły rzucał nimi w biedne zwierzę).