Indie to świat kontrastów, gdzie w sąsiedztwie marmurowych pałaców koczują pod plandekami bezdomni, a kolorowy, pachnący kadzidłem tłum stąpa wśród hałd śmierdzących śmieci.
Mówi się, że Indie to stan umysłu. My natomiast twierdzimy, że to zbiór różnych stanów umysłu, gdyż cały kraj składa się z wielu pomniejszych krain, wielu kultur i religii. Państwo dzieli się na 29 stanów, a w każdym z nich mogą obowiązywać inne przepisy, język i warunki pogodowe.

Istnieją natomiast wspólne dla całych Indii cechy, które są podstawą panującej tu atmosfery i klimatu – cechy, które stanowią istotę i niejako duszę kraju, główny trzon tradycji i tutejszej kultury.

1. Święte krowy

Fakt, że w Indiach krowy uważane są za święte jest powszechnie znany na świecie. Nie wszyscy jednak wiedzą, że dotyczy to tylko krów, które dają mleko (najczęściej o umaszczeniu białym lub kremowym). Hinduizm zabrania ich zabijania i spożywania mięsa – krowy mleczne są symbolem bogini-matki Prythiwi, a przez to macierzyństwa i płodności.

Tak więc zwierzęta te możemy zobaczyć dosłownie wszędzie, gdyż żyją one wśród ludzi, nawet w dużych miastach. Przechadzają się po straganach, skubiąc warzywa, wchodzą na schody budynków i perony dworców. Najczęściej spotkamy je na ulicy, gdzie nie tylko poruszają się pod prąd lub w poprzek drogi, ale także spokojnie przeżuwają trawę, wypróżniają się, a nawet kładą na środku jezdni, by odpocząć wśród rozpędzonych samochodów i motoriksz. Nikomu tu nie przeszkadzają, nikt też nie burzy się z powodu ich obecności. Wszyscy cierpliwie omijają stworzenia, jakby to one były tu gospodarzami, łaskawie pozwalającymi na obecność maluczkich ludzi na swojej drodze.

2. Hinduizm

Indie to kolebka dwóch wielkich religii – buddyzmu i hinduizmu.
Chociaż zasadniczo hinduizm nie jest religią, a całą grupą wierzeń – istnieje wiele odłamów, które łączy, między innymi, wiara w reinkarnację, w karmę oraz szacunek do świętych ksiąg (Wed). Nie ma on jednego przywódcy, ani świętych ksiąg objawień (Wedy są jedynie zbiorem hymnów i modlitw). Uznaje, że każda wiara, która prowadzi do boga, jest dobra.

W hinduizmie istnieje wiara w bóstwa: dewa – męskie oraz dewi – żeńskie, a ich panteon jest najbogatszy wśród wszystkich religii świata, zalicza się do niego miliony różnych bóstw, a większość z nich ma charakter lokalny (ich znaczenie jest ściśle symboliczne i zależne od regionu, w którym są czczone).

Najwyższym z bóstw jest Wisznu – podtrzymuje on życie na ziemi, lecz na co dzień największą rolę dla ludzi odgrywa Śiwa – pan zwierząt i bóstwo opiekuńcze. Najbliższy naturze ludzkiej jest natomiast Kriszna, który przybiera postać dziecka lub młodzieńca. Zgodnie z wierzeniami świat stworzył Brahma – z jego ust wyszli Bramini (najwyższa kasta – kapłani i uczeni), z rąk – kszatrijowie (wojownicy i władcy), z ud – wajśjowie (kupcy, rzemieślnicy), a ze stóp – śudrowie (chłopi i służba).

Brahma, Wisznu i Śiwa tworzą hinduistyczną trójcę świętą, która często przedstawiana jest razem na ołtarzach głównych świątyń. W nich codziennie rano odbywa się rytuał pudża – składanie ofiary bóstwom, obsypywanie posągów kwiatami i nakładanie na czoło pasty z ziarnek ryżu i czerwonej pasty – znak tika (symbol boskiej obecności).

3. Kobiety

Tradycyjny strój kobiecy nazywa się sari. Jest to pas kolorowego materiału o długości kilku metrów (zazwyczaj 5-6), którego się nie zszywa. Materiał owija się wokół talii, często zostawiając drapowanie na ramieniu. Sari można zwinąć na kilkanaście różnych sposobów, ubierając do niego prostą halkę i krótką bluzeczkę, odsłaniającą brzuch (choli). Początki istnienia sari datuje się na 5000 lat wstecz. Najwspanialsze jest jednak to, że w Indiach kobiety na co dzień noszą na sobie ubiór tradycyjny, niezależnie od statusu majątkowego. Oczywiście sari różnią się między sobą nie tylko kolorami i jakością materiału, ale też dołączonymi ozdobami. Na szyi, nadgarstku, palcach, kostce, uszach, a nawet w nosie kobiety znajdziemy złoto. Prawdziwe złoto, nie jakieś pozłacane bibeloty. Złoto to tradycyjna hinduska ozdoba i najpopularniejszy prezent – mężczyźni często obdarowują biżuterią swoje żony (wręcz uważane jest to za ich obowiązek). Hinduskie kobiety noszą na sobie około 10% światowych zapasów złota! Nawet w rodzinie żyjącej na ulicy zauważymy bogato ubraną kobietę.

Mimo zachwycającego wyglądu nie mamy co zazdrościć kobietom w Indiach – już od chwili swoich narodzin znajdują się na przegranej pozycji. Rodzina pragnie męskich potomków, bo to oni zagwarantują na starość oparcie rodzicom. Córka to dodatkowy wydatek – trzeba zaaranżować jej małżeństwo i wykosztować się na posag, a pożytku z niej po zamążpójściu niewiele. Dlatego bardzo często, gdy ciężarna kobieta dowie się, że spodziewa się dziewczynki, poddaje się aborcji – stąd też wynikają duże dysproporcje między ilością mężczyzn i kobiet w społeczeństwie, co widoczne jest gołym okiem na ulicach miast.

4. Przeludnienie

W Indiach żyje około 1,3 miliarda ludzi, czyli co szósty człowiek na świecie (w ciągu ostatnich 20 lat przybyło tam pół miliarda ludności). Populacja jest większa niż liczba wszystkich mieszkańców półkuli zachodniej i stale rośnie. Kraj zajmuje obszar zaledwie 10 razy większy od Polski, stąd przeludnienie widoczne jest tu praktycznie na każdym kroku. Musimy liczyć się z kolejkami do każdej atrakcji turystycznej oraz kasy biletowej na dworcu. Pociągi ze stacji odjeżdżają przeładowane, z ludźmi upchanymi w otwartych drzwiach (choć składy liczą nawet kilkanaście wagonów) – dotyczy to głównie wagonów najtańszych.

Przeludnienie jest nierozerwalnie związane z biedą – na ulicach dużych miast mieszka cała masa ludzi. Przy chodnikach (nawet w centrum Mumbaju) można napotkać na prowizoryczne namioty z plandeki i kartonów, w których mieszkają zazwyczaj mężczyźni. Wieczorami i nad ranem w niektórych miejscach widywaliśmy całe rodziny z dziećmi, ułożone do snu na matach przy ulicy.

5. W Indiach poczujesz się jak gwiazda pop

Rocznie przybywa do Indii około 7 milionów turystów, którzy wśród 1,3 miliarda tubylców są jak kropla w morzu. Nawet przybywając do turystycznych miejsc, jak Mumbaj, Delhi, Agra, na palcach jednej ręki mogliśmy policzyć mijanych w ciągu dnia białych ludzi. To czyni z nas samych największą atrakcję dla miejscowych. Gdziekolwiek się pojawiliśmy, wywoływaliśmy poruszenie i ekscytację, co chwila zatrzymywały nas grupki Hindusów, którzy używali dwóch podstawowych słów: „photo” i „selfie”. Poza tym rodzice wciskali nam na ręce dzieciaki i robili zdjęcia. Przez pierwsze 10 minut było to zabawne, potem zaczęliśmy unikać kontaktu wzrokowego, a w każdym popularnym miejscu staraliśmy nie zatrzymywać się na dłużej, żeby „fani” nie zdążyli nas dopaść.

Janusz Bieber oblegany przez fanów. Mają wszystkie jego płyty.

6. Uliczne tory wyścigowe

W Indiach ruch jest lewostronny, ale to akurat najmniejszy problem. Jeśli planujecie wynająć tu samochód i objechać nim kraj – stanowczo odradzamy. Hindusi prowadzą jak szaleńcy, nie obowiązują ich pasy, znaki, ani sygnalizacja świetlna. Samochody, ciężarówki, tuk-tuki i piesi mijają się w pędzie dokładnie o milimetry, a nawet jeśli dwa pojazdy lekką się stukną lub otrą o siebie nikt nie robi tu z tego powodu awantury, tylko spojrzy z ukosa i jedzie dalej. My jako pasażerowie kilka razy omal nie przeszliśmy zawału serca, gdy nasz kierowca motorikszą prawie najeżdżał na pieszego, rower, samochód czy krowę. Zasada jest taka, że jeśli zdążyłeś wepchnąć się przed czyjąś maskę, to znak, że miałeś do tego prawo i możesz jechać spokojnie dalej.

7. Brudniejsza strona Indii

Na ulicach Indii zalegają hałdy śmieci i nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Na mieście nie sposób znaleźć śmietnik, a miejscowi wszelkie odpadki rzucają bezceremonialnie za siebie lub po prostu wypuszczają z ręki tam, gdzie właśnie przechodzą. Często też załatwiają potrzeby fizjologiczne przy samej ulicy. Facet odwraca się do wszystkim tyłem, a kobieta kuca, podciągając lekko spódnicę. Na brudnych ulicach, dworcach i przystankach Hindusi siadają bezpośrednio – bez podłożenia czegokolwiek pod siebie, wśród śmieci i kurzu.

Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja domów – teren przed drzwiami wejściowymi zawsze musi być zamieciony. W samym domu może być bałagan, ale pokój, w którym ustawiono ołtarzyk dla bóstwa jest zawsze posprzątany. To samo dotyczy świątyń – ich posadzki myje się kilka razy dziennie (dzięki temu można spokojnie chodzić po nich boso), a figury bóstw obwieszone są świeżymi kwiatami.

Hindusi są miłośnikami kąpieli – zażywają jej, gdzie się da: w morzu, rzece, stawku, przy okazji robiąc pranie. Czystość wody nie ma dla nich znaczenia.

„Laundry Beach”

Ciekawostki:

– przed wejściem do świątyni hinduskiej należy zdjąć buty – po posadzkach chodzi się tylko na boso;

– kobieta podczas miesiączki uważana jest za nieczystą i nie ma wstępu do świątyń, co więcej, nie może też się kąpać, związywać włosów i malować oczu;

– mężczyźni nie okazują publicznie uczuć swoim żonom, natomiast na ulicach często spotyka się dwóch mężczyzn trzymających się za ręce (bez podtekstu homoseksualnego).

Nieodłączni towarzysze naszej wyprawy po Indiach.