Do Armenii drogą lądową najprościej dostać się z Gruzji. Do wyboru mamy nocny pociąg z Tbilisi (bilety warto kupić z kilkudniowym wyprzedzeniem, szczególnie jeśli chcemy wykupić kuszetkę) lub marszrutkę (startuje z dworca Ortachala – cena: 6500 dramów / 30 lari, czyli ok. 45 zł).

Geghard, Garni i Eczmiadzyn można spokojnie zwiedzić w jeden dzień. Z centrum Erywania (w naszym przypadku był to przystanek przy Uniwerku Medycznym) jedziemy autobusem numer 8 (można też wybrać numer 73) pod salon Mercedesa (przystanek pod samym salonem, nie da się go przegapić) – koszt 100 dramów (0,70 zł – tyle kosztuje każdy przejazd komunikacją miejską, niezależnie czy jedziesz 1 czy 10 przystanków).

Na rogu ulic Gai Ave i Samvel Safaryan St jest przystanek marszrutek (są zaparkowane wzdłuż Samvel Safaryan St) – wsiadamy w 266 (nasza marszrutka się szybko zapełniła, ale z tyłu czekały już 2 kolejne). Kurs kończy się w Goght. Koszt marszrutki – 250 dramów.

Tym sposobem jesteśmy w Goght, od Geghard dzieli nas ponad 5 km. Niby niedaleko, ale gdy weźmie się pod uwagę temperaturę i świecące słońce (po drodze teren jest odsłonięty, bez większych szans na cień), to odechciewa się spaceru. Poza tym jeszcze nie zdążycie wyjść z marszrutki, kiedy usłyszycie w swoim kierunku: „Taxi? Taxi?”. Tak, w ten sposób lokalsi sobie dorabiają, wożąc turystów swoimi autami pomiędzy Goght a Geghard. Być może dlatego marszrutka kończy tam swój kurs – aby tubylcy mogli na czymś zarobić. Oczywiście nie są to prawdziwe taksówki, taksometru to one nigdy nie widziały, więc cena podlega negocjacji i to wy macie w tym miejscu przewagę. Jeśli jeszcze zgadacie się z innymi turystami na kurs jednym autem, to przejedziecie ten odcinek za śmieszne pieniądze.

W podobny sposób pokonujemy odcinek z Geghard do Garni – zmawiamy się z innymi turystami i jedziemy „taksówką”. Z kolei z Garni do Erywania wracamy regularną marszrutką, która dowiezie nas z powrotem pod salon Mercedesa.

Jeśli chcemy kontynuować swoją podróż w kierunku Eczmiadzyna, to przechodzimy na drugą stronę ulicy i wsiadamy do autobusu nr 5. Jedziemy na dworzec autobusowy (ten sam, z którego kursują marszrutki do Tbilisi; ostatni przystanek, praktycznie wszyscy tam wysiadają) i łapiemy marszrutkę nr 202 (w jedną stronę kierowca skasował 250 AMD, w drugą 200, urok Armenii).