Do stolicy Azerbejdżanu dostaliśmy się nocnym pociągiem z Tbilisi. Podróż mija dość sprawnie, o ile wszyscy pasażerowie, którzy tego potrzebują, mają wyrobione wizy. Jak się okazało, kilka osób (jacyś Włosi czy Portugalczycy) wiz nie mieli, więc postój na granicy nieco się przedłużył. W tym miejscu należy wspomnieć, że my również musieliśmy wyrobić sobie wcześniej wizę. Nie jest to skomplikowany proces. Wniosek składa się online, a już po ok. 2 dniach wiza w formie pliku PDF ląduje na naszym mailu. Koszt: coś koło 22 $.

Istotną sprawą jest fakt, że z powodu konfliktu o Górski Karabach, przejścia graniczne między Armenią a Azerbejdżanem są nieczynne. Dlatego też drogą lądową najwygodniej dostać się do Baku przez Gruzję.

Innym sposobem na dotarcie do Azerbejdżanu jest lot Wizz Airem, jednak póki co jedynym europejskim lotniskiem, z którego możemy polecieć w tym kierunku, jest Budapeszt.

Po spędzeniu 1-2 dni w Baku, warto wychylić się nieco w kierunku jego malowniczych peryferii. Oto, w jaki sposób dotrzeć do najatrakcyjniejszych okolic stolicy Azerbejdżanu:

Surakhani (Ateshgah):

Ze stacji metra Koroglu jedziemy marszrutką numer 184 – cena 20 albo 25 kapik (ok. 0,50 zł). Dojeżdżamy do ostatniego przystanku, pod stację kolejową, przechodzimy przez tory i jesteśmy pod świątynią ognia.

Yanar Dag:

Ruszamy również z metra Koroglu, ale tym razem marszrutką 217 – cena 25 kapik. Dojeżdżamy do ostatniego przystanku (trochę długo się jedzie), zaraz po drugiej stronie ulicy jest wejście na teren z płonącymi wzgórzami.

Qobustan:

Marszrutka rusza z okolic „Binə Ticarət Mərkəzi” (bazar już poza granicami Baku). Z centrum można się tam dostać autobusem numer 125 (wysiąść na ostatnim przystanku). Szukacie marszrutki nr 195 – kosz przejażdżki do Gobustanu to 1 manat (2 zł). A w Gobustanie przywitają Was taksiarze gotowi do negocjacji w sprawie wycieczki po wulkanach błotnych i petroglifach.

Surakhani i Yanar Dag warto potraktować jako jednodniową wycieczkę.