Z samego rana wsiadamy na dworcu TBS (Terminal Bersepadu Selatan) w autobus jadący do Cameron Highlands – jednego z najpiękniejszych regionów Malezji, którego znakiem rozpoznawczym są wyżynne krajobrazy, z rozmieszczonymi na zboczach plantacjami herbaty i truskawek.

Tuż po wejściu do pojazdu zauważamy siateczki foliowe umieszczone w kieszeniach przed fotelami. Na ekranie z przodu wyświetla się informacja: „Keep calm and vomit in a plastic bag”. Czy mamy się czego bać?

Czy mamy się czego bać?

Przez kolejne cztery godziny jedziemy w stronę wyżyn Cameron, podsypiając na wygodnych siedzeniach. Ostatnie półtorej godziny drogi to kluczenie wąskimi, krętymi, asfaltowymi drogami pod górę. Co chwilę autobus zwalnia na kolejnych zawijasach nad przepaścią, a my w tym czasie podziwiamy bujną roślinność oraz rozsiane gdzieniegdzie stoiska oraz drewniane domy. Od ciągłych zwrotów i zakrętów może faktycznie zawrócić człowiekowi w głowie i faktycznie ktoś za nami czynnie korzystał z foliowej siateczki. Na szczęście nam nic nie dolegało. W końcu docieramy do Tanah Rata – największej miejscowości na wzgórzach, położonej 1440 m n.p.m.

Plan Cameron Highlands

Tutejszy klimat kompletnie różni się od reszty kraju – jest tu chłodno (od kilkunastu do 20 stopni) i mniej parno, a wręcz całkiem rześko. W końcu mamy czym oddychać.

Walory Cameron Highlands na początku XX wieku docenili kolonizatorzy z Wielkiej Brytanii. Ustanowiono tu oazę wypoczynkową dla brytyjskich rodzin oraz założono plantacje herbaty, truskawek i kwiatów.

Obecnie w samym Tanah Rata nie ma zbyt wiele do oglądania – jest to miasteczko w całości nastawione na przybywających turystów. Znajdziemy tu hotele, hostele, sklepy spożywcze, stoiska z pamiątkami oraz całą masę jadłodajni z daniami kuchni chińskiej, indyjskiej oraz arabskiej.

Bez problemu można zorganizować wycieczkę na plantacje, do dżungli lub na najwyższy szczyt i zarazem punkt widokowy – Gunung Brinchang. Na ulicy co chwilę mija się biura organizujące tego typu atrakcje. Niestety praktycznie wszystkie wycieczki wyruszają rano, a my dotarliśmy do miasta w południe. Właściciel naszego hostelu (gadatliwy Chińczyk ze sporą nadwagą w kolorowej koszuli) polecił nam, byśmy podjechali do miejscowości Brinchang taksówką (15MYR) aż do Pathway 1 – stamtąd szlak prowadzi przez dżunglę na Gunung Brinchang. Stąd wystarczy zejść w dół drogą do pól herbacianych. Nie mając lepszej alternatywy, zrobiliśmy jak poradził.

Wchodząc do dżungli spotkaliśmy dwójkę Kanadyjczyków, którzy wracali ze szczytu. Powiedzieli, że zajęło im 2 godziny w jedną stronę, przy czym szlak jest nieoznaczony i potwornie trudny do przejścia. Jak to mamy w zwyczaju, wcale się takimi informacjami nie przejęliśmy, więc ruszyliśmy śmiało w dżunglę.

W dżungli

Którędy na Grunwald?

Szlak nie tyle nie był oznaczony, co w zasadzie… w ogóle nie istniał. Idąc czymś na kształt słabo widocznej, zanikającej ścieżki wśród zeschłych liści, przedzieraliśmy się przez chaszcze, skakaliśmy przez omszałe kłody, opędzaliśmy się od owadów i walczyliśmy z kolcami roślin, a wszystko to przy wysokiej wilgotności powietrza, przy braku zapasu wody. Dwukrotnie zmienialiśmy trasę widząc, że oddalamy się od szczytu. W końcu po godzinie uznaliśmy, że dżungla nas pokonała i wróciliśmy do Brinchang, gdzie spokojnie odpoczęliśmy i uzupełniliśmy płyny. Znaleźliśmy też taksówkarza, który za 30MYR (w dwie strony) zawiózł nas na plantację herbaty BOH – jednej z dwóch największych plantacji w Cameron Highlands (1200 ha). Z każdego hektara uzyskuje się 3000 kg liści, a z nich 4 miliony kilogramów herbaty rocznie.

Pola herbaciane

W drodze powrotnej taksówkarz zaproponował nam zobaczenie farmy motyli. Nie byliśmy do końca przekonani co do tego pomysłu, ale ostatecznie bardzo nam się spodobało. Poza setkami różnobarwnych motyli, obsiadającymi kwiaty i siatki, można tu zobaczyć inne miejscowe zwierzątka – owady, węże, jaszczurki, włochate pająki oraz gryzonie.

Farma motyli

Pupa!

Czarne żuczki

Na żywo lepiej go nie spotkać…

Myszorki

Po powrocie do hostelu opowiadamy naszemu gospodarzowi, że zgubiliśmy się w dżungli. Ten pyta zaskoczony:

– Jak to? A nie mieliście aplikacji na dżunglę?
– Jakiej aplikacji?
– No, takiej specjalnej aplikacji, która dokładnie pokazuje którędy iść. Nie wiedzieliście o niej? Myślałem, że to oczywiste – wszyscy backpackerzy ją mają…

No, przecież to oczywiste, że jak wybieramy się do dżungli, to musimy mieć na nią aplikację.


Informacje praktyczne:

Z Kuala Lumpur do Cameron Highlands dostaniecie się autokarem z dworca Terminal Bersepadu Selatan. Jako że podróż jest dosyć długa (ok. 4h), do wyboru jest tylko kilka kursów dziennie. Cena biletu jest na tej trasie stała i wynosi 35 MYR.

Szczegółowy rozkład jazdy dostępny jest na stronie: https://www.busonlineticket.com/