Każdemu, kto wychował się na baśniach braci Grimm, Brema kojarzy się z czterema muzykantami – osłem, psem, kotem i kogutem. I nam też tylko to jedno przychodziło do głowy przed przyjazdem do tego miasta. Dziś mówiąc: „Brema” myślimy: „wspaniałe zabytki”, „urokliwe uliczki” i… „kiełbasa Makłowicza”. 🙂

Brema została założona przez Karola Wielkiego nad rzeką Wezerą w VIII wieku i do dziś zachowała się w praktycznie niezmienionym stanie. Na niedużym obszarze mamy nagromadzenie mnóstwa zabytków, dlatego najlepiej poruszać się po mieście pieszo. Na niespieszne obejście wszystkich wartych zobaczenia miejsc wystarczy nam jeden dzień.

Jadąc tramwajem z lotniska widzimy przez szyby większość ciekawych budowli, które będziemy zwiedzać. Wysiadamy na przystanku pod dworcem kolejowym – Hauptbahnhof.

Okolice dworca opuszczamy ulicą Herdentor, która zaprowadzi nas do rozległego parku z polami usianymi kwiatami oraz wiatrakiem, w którym funkcjonuje mała kawiarnia.

Pole tulipanów

Kawiarnio-wiatrak

Wędrując przedłużeniem Herdentor – Sögestrasse dojdziemy do kościoła ewangelickiego Najświętszej Maryi Panny. W tym miejscu już przed XI wiekiem wzniesiono świątynię, przebudowaną w 1230 roku na styl wczesnogotycki. Natomiast dzisiejszy wygląd wnętrza ukształtował się w XX wieku, kiedy niestety nakazano skucie gotyckich tynków i malowideł, pozostawiając surowe mury.
W weekendy wokół kościoła odbywają się targi kwiatowe i w całej okolicy roznosi się intensywny zapach pelargonii, bratków i bzu.

Kościół NMP

Wnętrze kościoła

Pachnące okolice świątyni

Do południowego muru kościoła przytulił się niepozorny, ceglany domek, który stał się słynny wśród Polaków po jednym z odcinków przygód Roberta Makłowicza. Wewnątrz urządzono knajpę o nazwie Martin Kiefert, gdzie serwuje się pyszne, niemieckie wursty z bułą za jedyne 2,80 euro. To właśnie nimi zajadał się Pan Robert w czasie jednej ze swoich podróży. 🙂

To tu – kiełbasiany domek

Przechodzimy za róg wurstowego raju i naszym oczom ukazuje się rozległy, brukowany plac – Bremer Marktplatz, dawniej wykorzystywany jako miejsce licznych targów. Wokół niego skupione są najważniejsze zabytki miasta – katedra, ratusz, kamienice.

Marktplatz

Placu strzeże średniowieczny posąg Rolanda, znanego z eposu rycerskiego „Pieśń o Rolandzie”. Niegdyś był on znakiem wolności miasta, jego niezależności oraz prawa do wolnego handlu – Brema należała w końcu do miast Związku Hanzeatyckiego.

Według legend Brema będzie tak długo wolna i niezależna, jak długo pomnik Rolanda będzie stał na rynku i pilnował miasta.

Pomnik Rolanda

Na szczególną uwagę zasługuje gotycki budynek ratusza miejskiego, pochodzący z XV wieku, który dwa wieki później odrestaurowano w wezerskim stylu renesansowym. Jego fasadę zdobią liczne rzeźby i wymyślne detale. Ratusz oraz pomnik Rolanda zostały wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Ratusz i katedra

Część fasady

Strażnicy wejścia

Przed północną ścianą ratusza odnajdziemy posąg słynnych muzykantów z Bremy, wykonany z brązu.

Muzykanci z Bremy

Po drugiej stronie Marktplatz naszą uwagę zwracają XVI i XVII-wieczne kamienice, a wśród nich dom cechowy (Schütting – dosłownie: zsypywać pieniądze), zbudowany na polecenie tutejszych kupców w XVI wieku. Nam szczególnie spodobał się jego bogato zdobiony portal oraz fasada budynku.

Dom cechowy

Kamienice przy rynku

A kto to, tam na dachu?

Prawdziwą perełką okazuję się tutejsza romańska katedra św. Piotra. Chyba mało która świątynia zrobiła na nas dotychczas takie wrażenie jak ta. Pierwszy, kamienny kościół wzniesiono tu już w IX wieku, następnie przebudowano go w wieku XI w stylu gotyckim. Później dobudowywano do niego kaplice boczne. Największe wrażenie robi fasada zachodnia – zwrócona w stronę rynku – z bliźniaczymi wieżami. Na wieży południowej znajduje się punkt widokowy.

Fasada zachodnia

Portal nad wejściem

Wnętrze katedry zapiera dech w piersiach (ogólnie nie lubimy zbytnio tego sformułowania, ale naprawdę chodziliśmy tam, zadzierając głowy do góry, nie mogąc uwierzyć, że dotychczas nie słyszeliśmy o tym miejscu). Ściany i sklepienia świątyni zdobią liczne freski i kolorowe malowidła, a każda z naw ma inny rodzaj i inne wykończenie sklepienia.

Na wyposażeniu świątyni są bogato zdobione, rokokowe stalle, ambona, XIII-wieczna chrzcielnica oraz barwne witraże. Polecamy także zejść do ołowianej krypty (schody w okolicy prezbiterium).

Sklepienie nawy bocznej

Połączenie między nawami

Fragment ambony

Kolejne sklepienie

Zajrzeliśmy też na moment na krużganki przy katedrze, z figurą św. Jakuba Starszego pośrodku.

Krużganki

Święty Jakub – jako żywy

Dalej niosą nas nogi ulicą Domsheide i Ostertorstrasse, skąd skręcamy w lewo w Dechanatstrasse.

Landgericht Bremen

Stąd uliczki biegnące na południe doprowadzą nas do najstarszej (X w.) i najciekawszej dzielnicy miasta – Schnoor, zwanej też Dzielnicą Powroźników (choć poza powroźnikami mieszkali tu także inni rzemieślnicy). To bezapelacyjnie jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w Bremie, z zachowanymi XV- i XVI-wiecznymi, drobnymi kamienicami, w których obecnie urządzono sklepy i kawiarenki. Wąskie, brukowane ulice, magiczne zakamarki i tajemnicze przejścia na wewnętrzne dziedzińce – to jest to, co lubimy najbardziej!

Schnoor (czyli polski sznur)

Mały dziedziniec ukryty wśród kamienic

Jest i Święty Jakub!

Sztuka uliczna

Jeszcze więcej kolorowych kamienic

Polecamy też przejść się nieco na zachód, w okolice kościoła św. Jana – XIV-wiecznej świątyni w stylu gotyckim, powstałej przy zakonie franciszkanów.

Droga do kościoła

Kościół św. Jana

Wnętrze kościoła

Przemykamy!

Z kościoła przechodzimy na Balgebrückstrasse, która zaprowadzi nas na nabrzeże rzeki Wezery, przy którym stoją zacumowane statki wycieczkowe i żaglowce. Udajemy się wzdłuż rzeki, w kierunku północnym, po czym skręcamy w lewo, tuż przed kościołem ewangelickim św. Marcina.

Kościół św. Marcina

Tym sposobem docieramy do Böttcherstrasse – XX-wiecznej dzielnicy ekspresjonistycznej.

W średniowieczu ulica stanowiła ważne połączenie między Wezerą a rynkiem. W wieku XIX, kiedy przeniesiono port, straciła jednak swoje znaczenie i zaczęła ulegać zniszczeniu. Większość obecnych budynków, wzniesionych z czerwonej cegły, pochodzi z początku XX wieku – rozbudowa dzielnicy rozpoczęła się z inicjatywy przedsiębiorcy, Ludwika Roseliusa. Dziś mieszczą się tu muzea sztuki, rzemiosła, bary, restauracje, hotel i centrum informacji turystycznej.

Böttcherstrasse

Budynek muzeum

Muzeum i kamienica

Uliczka z barami

Święty Piotr – patron Bremy, lekko już sfatygowany

Informacje praktyczne:

  • do Bremy bezpośrednio polecieć można linią Wizz Air z lotniska w Gdańsku. Loty odbywają się dwa razy w tygodniu (do końca lipca we wtorki i soboty, a od sierpnia w środy i niedziele). Ceny tradycyjnie rozpoczynają się od 78 zł za loty w dwie strony (dla posiadaczy Wizz Discount Club);
  • od 27 października węgierski przewoźnik uruchomi także połączenie do Bremy z portu lotniczego Olsztyn – Mazury;
  • lotnisko w Bremie jest świetnie skomunikowane z centrum miasta. Co 10 minut spod terminala rusza tramwaj (linia nr 6) w kierunku dworca kolejowego, przejeżdżając po drodze przez starówkę. Bilet jednorazowy kosztuje 2,80 euro. Można go kupić w automacie na przystanku lub wewnątrz pojazdu. Nie zdziwcie się, jeśli bilet nie będzie pasował do kasownika – przed skasowaniem bilet należy złożyć na pół 🙂