Baku to stolica Azerbejdżanu, położona nad Morzem Kaspijskim. Jest jednym z najdynamiczniej rozwijających się miast na świecie – nowoczesne centrum metropolii zbudowano za pieniądze uzyskane z wydobycia ropy naftowej i gazu ziemnego. Pod wieloma względami przypomina Dubaj – szerokie, czyste ulice, luksusowe hotele i futurystyczne wieżowce budzą podziw sprawiając, że człowiek czuje się tu momentami jak w mieście z przyszłości. Wystarczy jednak przejść kilka uliczek poza ścisłe centrum, by napotkać na zupełnie inne oblicze miasta (znane już nam z Gruzji i Armenii) – stare, zniszczone kamienice i bloki, gwarne, uliczne bazary, rozlatujące się, pyrkoczące autobusy.

Warto też zwrócić uwagę, że w odróżnieniu od dwóch pozostałych państw Zakaukazia, Azerbejdżan jest krajem muzułmańskim (ok. 85% populacji kraju to szyici), odmiany nieekstremistycznej, tolerancyjnej wobec innych religii, stąd nikt tu nie kazał nosić Grażynce burki, czy choćby hidżabu.

Baku wydaje się mieć dwa odrębne oblicza i oba mają turystom wiele do zaoferowania.

Co zatem warto zobaczyć w mieście i jego okolicach?

  1. Starówka – Iczeri Szecher

Cała najstarsza część miasta zbudowana została z beżowego kamienia, pieczołowicie odrestaurowanego (chyba nawet za bardzo, bo budynki miejscami wyglądają jak współczesne). Znaleźć tu można uliczne sklepiki z kolorowymi dywanami, metalowymi misami i ręcznie wykonanymi pamiątkami, klimatyczne kawiarnie, wąskie uliczki, prowadzące na nieduże place oraz meczety z minaretami.

Mury starówki w Baku

Dziewicza Baszta

U wejścia na teren starego miasta zobaczymy charakterystyczny jego punkt – Dziewiczą Basztę z XII wieku. Tuż obok niej ustawiono kiosk z informacją turystyczną, gdzie można nabyć (za darmo) mapkę, z zaznaczonymi na niej najważniejszymi atrakcjami i wyznaczonym szlakiem zwiedzania starówki. Każdemu miejscu przypisano numer tak, by turysta mógł zobaczyć wszystko po kolei, nie opuszczając żadnego punktu programu.

Starówka z minaretem

Starówka z widokiem na Flame Towers

Jednym z ciekawszych miejsc, do którego warto zajrzeć, jest Meczet Dżuma. Dozwolone jest wejście nawet dla niewiernych, o ile w przedsionku zdejmą buty. No i Grażynka powinna mieć włosy zasłonięte jakąś chustą.

Drzwi wejściowe do Meczetu Dżuma

Wnętrze meczetu

Na uwagę zasługuje też kompleks pałacowy Szachów Szyrwanu, wybudowany w XV wieku wraz z przyległym mauzoleum, meczetem oraz łaźniami.

Handel uliczny

Komu dywan, komu?

  1. Bulwar nad Morzem Kaspijskim i Plac Fontann

Spacer długą, nowoczesną promenadą nad morzem polecamy zarówno w ciągu gorącego, słonecznego dnia (by podziwiać wymyślne, futurystyczne budowle powstające na wybrzeżu), jak i wieczorem, gdy otwierane są liczne kawiarnie i zapalane światła na najbardziej charakterystycznych budynkach w mieście.

Na szczególną uwagę zasługują tutaj Flame Towers, czyli trzy wieże, przypominające wyglądem języki ognia. Już w niedługim czasie po ich wybudowaniu stały się wizytówką miasta, nazywanego przecież „krainą ognia”. Wieże górują nad resztą zabudowy Baku, za dnia odbijając w lustrzanych szybach promienie słoneczne, w nocy przykuwając wzrok zmieniającymi barwy światłami, ozdabiającymi ich powierzchnie.

Bulwar nad Morzem Kaspijskim

Flame Towers baj najt

  1. Qobustan

Miejscowość położona 60 km na południe od Baku, nad brzegiem Morza Kaspijskiego.

Informacje jak dotrzeć do Qobustanu komunikacją publiczną znajdziecie tutaj.

Warto tu zobaczyć dwie miejscówki – Park Narodowy oraz wulkany błotne.

Bilet wstępu do Parku Narodowego kosztuje 6 AZN (12 zł) – kupuje się go w muzeum, które można zwiedzić, ale… niczym Was raczej nie zachwyci. My obeszliśmy je w dziesięć minut, nie znajdując nic fascynującego – kilka wystaw z kamieniami, prezentacje multimedialne o prehistorii wyświetlane na ścianach oraz szczątki jakichś narzędzi wykopane na terenie parku.

Bilet wstępu należy zachować, gdyż upoważnia on do wejścia na teren głównej atrakcji, czyli grot skalnych z prehistorycznymi malowidłami – ich liczbę szacuje się na około sześć tysięcy. Początek prymitywnej sztuki datuje się na epokę brązu (IV-II tysiąclecie p.n.e.), kiedy to tutejsze plemiona zaczęły przelewać na skałę swoje doświadczenia z polowań oraz wierzenia religijne, w formie prostych obrazów.

Qobustan – widok na Morze Kaspijskie

Qobustan – malowidła naskalne

Dalej jedziemy samochodem kilka kilometrów przez skalne i piaszczyste azerskie bezdroża, kierując się w stronę wzgórz. Po około 20 minutach jazdy docieramy do niewielkiego skalnego wzniesienia. Po wejściu na jego szczyt naszym oczom ukazują się wulkany błotne. Jeśli oczyma swojej wyobraźni widzisz ogromne kratery buchające rozgrzanym błotem, to musimy Cię rozczarować. Stożki błotnych wulkanów sięgają najwyżej kilku metrów nad ziemią. Z ich kraterów wypływa małymi porcjami ciepłe błotko, lub tylko bulgoce wolno, nie opuszczając granic wulkanu. Mimo to robią naprawdę niezłe wrażenie, szczególnie w połączeniu z otaczającym je niemal pustynnym krajobrazem i cudownym widokiem na wybrzeże Morza Kaspijskiego. Podsumowując – walory estetyczne i krajobrazowe rekompensują całkowicie niewygody podróży.

Wulkany błotne

Samotny wulkan błotny

  1. Yanar Dag – płonące skały

Do płonących skał przybyliśmy już po zmierzchu (o tym, jak tam dotarliśmy, przeczytaj tutaj). Bilet wstępu kosztował nas 2 manaty (4 zł). Nie ma tu wiele do zobaczenia, a mimo to warto przyjechać, by podziwiać ogniste języki, które zdają się jakby wypełzać spod skał. Ogień płonie w Yanar Dag bez przerwy od lat 50. XX wieku, kiedy to pewien pastuch rzucił w tym miejscu zapaloną zapałkę. Przypadkiem trafił w obszar, gdzie spod skał wydzielał się gaz ziemny i wydziela się tak do dziś, utrzymując płomień. W XIX wieku takich miejsc na terenie Azerbejdżanu było znacznie więcej, ale zaczęły zanikać z powodu rozwoju przemysłu wydobycia ropy naftowej.

W ciągu dnia Yanar Dag na pewno nie prezentuje się tak spektakularnie jak po zmierzchu, więc radzimy wybrać się tam pod wieczór, by podziwiać płonące skały w pełnej krasie.

Yanar Dag – płonące skały nocą

  1. Ateshgah – Świątynia Ognia

Świątynia na przedmieściach Baku była kiedyś miejscem kultu dla hinduistów i zoroastrian – obecnie przekształcono ją w muzeum. Warto przyjechać z ciekawości, zobaczyć o co chodzi, ale całość nie robi pozytywnego wrażenia, a wręcz może trochę rozczarować. Pośrodku placu, otoczonego niewysokim, kamiennym murem, stoi budyneczek z zapalonym w środku płomieniem. Wzdłuż murów (i częściowo w ich wnętrzu) znajdują się pojedyncze, otwarte cele – w nich umieszczono figury ludzi naturalnej wielkości, które przedstawiają codzienne życie dawnych kapłanów ognia. Jak dla nas trochę to wszystko sztuczne, a chwilami wręcz groteskowe, ale jesteśmy pewni, że gdybyśmy tam nie przyjechali i nie zobaczyli na własne oczy, czulibyśmy jakiś niedosyt.

Zachód słońca nad świątynią ognia – Ateshgah